Mateusz Gessler ma problemy przez wysoką inflację. Zamknie biznes?
Mateusz Gessler żali się na wysoką inflację i szalejącą drożyznę. Prowadzący "Hell's Kitchen. Piekielna kuchnia" stanął przed poważnym dylematem, co może odbić się na klientach jego restauracji. Planuje zamknąć któryś ze swoich lokali?
Mateusz Gessler to znany warszawski kucharz i restaurator, pochodzący ze słynnego klanu Gesslerów. Jest synem Adama Gesslera, brata zmarłego niedawno Piotra Gesslera (byłego męża Magdy Gessler). Od niedawna jest polskim Gordonem Ramsayem w polsatowskim "Hell's Kitchen. Piekielna kuchnia".
42-latek urodził się w Polsce, lecz w stanie wojennym razem z matką wyemigrował do Francji, gdzie spędził całą młodość. Do Polski wrócił jako wykształcony kucharz i postanowił kontynuować rodzinną tradycję związaną z biznesem gastronomicznym. Otworzył trzy lokale: Warszawę Wschodnią, Ćmę i Warszawski Sen, które szybko zyskały popularność na restauracyjnej mapie stolicy.
Mateusz Gessler ma problemy przez wysoką inflację
Prowadzący "Hell's Kitchen. Piekielna kuchnia", jak większość restauratorów, boryka się ostatnio z trudną sytuacją finansową. Wszystko przez szalejącą drożyznę, która zmusza go do zmiany strategii w prowadzonych lokalach. Gessler obawia się, że jeśli ceny produktów i energii będą jeszcze wyższe, to będzie musiał znacząco podnieść ceny dań, a to jak wiadomo nie napędzi mu klientów.
Mateusz Gessler wyznał w rozmowie z JastrząbPost, że długo wstrzymywał się przed zmianą cen w kartach, ale niestety sytuacja zmusiła go do podjęcia radykalnych kroków.
- Inflacja jest ogromna. Jeżeli nie chcemy oszukiwać gościa, to musimy podnieść ceny - tłumaczy restaurator.
Właściciel Warszawy Wschodniej nie ukrywa, że będzie musiał kombinować: jeśli dania nie zdrożeją, to albo zacznie wykorzystywać produkty niższej jakości, albo zwyczajnie zmniejszy porcje. Przez jedno i drugie ucierpi klient.
- Nie chcę tego. Więc muszę trochę podnosić albo zmieniać karty. To jest wyzwanie. To jest problem. Ale każdy problem jest do rozwiązania - pociesza się.
Mateusz Gessler jest dumny z tego, że mimo nadwyrężonego budżetu, dotąd nikogo nie zwolnił ani nie obniżył wynagrodzeń. Wielbiciele jego kuchni też mogą spać spokojnie - o zamknięciu którejś z restauracji na razie nie ma mowy.