Przyjaciel gwiazdora disco polo został we Lwowie. Przerażająca relacja: „Mimo chorej nogi będę walczył”
Sebastian Zys, znany szerzej jako Mr Sebii, jest gwiazdą disco polo, która ma na koncie utwory śpiewane również po ukraińsku. Fani doskonale znają „Hej, sokoły!” czy „Do przodu biec”. Artysta często wyjeżdżał na Ukrainę, ma tam też wielu przyjaciół. Teraz martwi się o jednego z nich, który pozostał we Lwowie.
Sebastian Zys doskonale zna się z Chernii Rostyslavem. Gwiazdor disco polo często gościł u niego we Lwowie. Teraz kiedy trwa wojna Rosji z Ukrainą, Chernii zdecydował się nie uciekać, a zostać w mieszkaniu. Mr Sebii oraz jego przyjaciel zrelacjonowali, co dzieje się za wschodnią granicą w rozmowie z „Super Expressem”.
Zobacz także: Wojna w Ukrainie - najnowsze informacje [RELACJA NA ŻYWO]
Przyjaciel gwiazdy disco polo został we Lwowie. „Mimo chorej nogi będę walczył”
Przez wojnę Rosji z Ukrainą wiele osób szuka schronienia w ościennych krajach – tysiące mieszkańców spakowało dobytek i udało się na przejścia graniczne Mołdawii, Rumunii i Polski. Również tysiące mężczyzn zdecydowało się pójść do punktów poborowych, aby walczyć. Nawet niektórzy Ukraińcy mieszkający i pracujący na co dzień w Polsce postanowili wrócić do kraju i odpierać atak najeźdźcy.
Chernii Rostyslav, dobry przyjaciel gwiazdora disco polo, Mr Sebii, zdecydował się zostać we Lwowie. Ukrainiec mający polskie korzenie nie ma zamiaru uciekać, chociaż wielu sąsiadów wyruszyło z dobytkiem w poszukiwaniu schronienia.
- Opustoszały Lwów. Jak nie było gdzie pod blokiem parkować, tak 30% ludzi zostało, a reszta opuściło bloki i uciekła na Polskę, Słowację i gdzie się da. Miasto zamiera, a ludzie się boją. Siedzimy w mieszkanku, a jak wyją syreny, to idziemy do komórek albo swojego garażu, bo tam mamy kanał jako schron – opowiadał Chernii w rozmowie z dziennikarzami „Super Expressu”.
Nie ma zamiaru ruszać się z miejsca zamieszkania. Jest spokojny, dopóki ma wodę, gaz i prąd. Jeśli Rosja naprze na Lwów, nie będzie miał żadnych oporów, aby stanąć ramię w ramię do walki.
- Na razie zostajemy w mieszkaniu. Chyba że będzie atak na Lwów to żonę i dzieci zawiozę pod granicę, a sam mimo chorej nogi będę walczył – zadeklarował Chernii w rozmowie z „Super Expressem”.
Również Sebastian Zys zabrał głos w tabloidzie. Powiedział, że jego przyjaciel przyszykował już schron i gromadzi wszelkie zapasy jedzenia. Ma nadzieję, że znów się spotkają po tych tragicznych wydarzeniach.
- Chernii Rostyslav ma uśmiech na twarzy, ale 70% jego sąsiadów z osiedla już uciekło, jak zawyły pierwsze syreny we Lwowie, a jest ich 50. Chernii przyszykował schron, który widać na zdjęciu, zgromadził tam jedzenie i wodę. Mówi, że najbardziej boi się o dzieci. Ma dwóch synów. I choć on ma 48 lat, to chce walczyć... Uśmiech na twarzy ma, bo myśli, że będzie dobrze, że znów się spotkamy i nagrany teledysk... Zostali tylko ci, co chcą walczyć - przyznaje Sebastian Zys.
RadioZET.pl/Se.pl