Obserwuj w Google News

Kammel wściekły na ignorowanie obostrzeń. Upominał ludzi w komunikacji miejskiej [FOTO]

3 min. czytania
26.03.2021 12:48
Zareaguj Reakcja

Tomasz Kammel opisał sytuację, która przytrafiła mu się w autobusie miejskim. Prezenter TVP był zły, że ludzie nie przestrzegają obostrzeń i wdał się w dyskusję z jednym delikwentem. Opowiedział też kuriozalną historię z lotniska. 

Tomasz Kammel
fot. VIPHOTO/East News

Tomasz Kammel nie ma ostatnio dobrej prasy. Prezenter TVP był krytykowany za wspieranie "reżimowej" telewizji publicznej oraz brak reakcji po odejściu Marzeny Rogalskiej, z którą przez lata prowadził "Pytanie na śniadanie". Uznawany za pupila Jacka Kurskiego Kammel zaskoczył jednak śmiałym postem o LGBT, w którym poparł tęczową kampanię.

Gwiazdor telewizji publicznej postanowił zareagować także na obostrzenia wprowadzone 25 marca w związku ze wzrostem liczby zakażonych koronawirusem. W sieci huczy od kolejnych przypadków COVID-19 wśród gwiazd show-biznesu. Niepokojąco brzmiały doniesienia o Andrzeju Piasecznym, który z powodu koronawirusa znalazł się w szpitalu. Wciąż ważą się losy Krzysztofa Krawczyka. 74-letni gwiazdor nadal jest hospitalizowany i jak przekazał fanom, prosi o modlitwę. 

Redakcja poleca

Tomasz Kammel zły z powodu łamania obostrzeń

Niestety, na razie nic nie wskazuje na to, by trzecia fala pandemii miała się wkrótce wyciszyć. Przyczyniają się do tego między innymi takie osoby, jakie na swojej drodze spotkał niedawno Tomasz Kammel. Prezenter opisał dwie historie, w tym jedną z komunikacji miejskiej, którą ostatnio zdarzyło mu się podróżować. Prowadzący "Pytania na śniadanie" jest zdumiony niesubordynacją niektórych obywateli.

Sytuacja z autobusu: wszyscy w maskach. Chłopak obok też, ale nos ma odkryty. Pasażerów jest wielu i nie sposób zachować odstęp. Proszę by nos zakrył. Niechętnie, ale daje się namówić. Stojący obok mężczyzna - także nos na wierzchu. Jego też proszę, by zakrył, bo szkoda narażać siebie i innych. Spogląda z irytacją i mówi "dobrze" po czym nawet nie dotyka maseczki. Czekam krótką chwilę i pytam "Dobrze, czyli odczep się?”. Mężczyzna odpowiada "A po co ta gadka?". No wiec: mamy 30 tys. zachorowań, znowu nas chcą zamykać i jeszcze po to, żebym był pewny, że ja nikogo nie zarażę - tłumaczy Kammel.

Prezenter był także świadkiem kuriozalnej sytuacji na lotnisku.

Do stanowiska odprawy na lotnisku kilka chwil wcześniej podchodzi kobieta. Dokumenty, walizka, sportowe buty - typowa turystka. Obsługa chce zobaczyć test: - Pani ma pozytywny wynik. - No tak. - Ale Pani ma COVID. Co Pani tu robi? - Przyszłam z lotniskowego laboratorium. Obsługa odskakuje od okienka, z ust jednej z kobiet wydobywa się siarczyste przekleństwo, ale najlepsze dopiero nadchodzi. Pracownicy odprawy zaczynają dzwonić, by ktoś zajął się i przede wszystkim odizolował chorą kobietę. Dzwonią i odbijają się od kolejnych instancji. Reszty już nie widziałem. Jak to możliwe, ze ktoś z pozytywnym wynikiem trafia do odprawy? - oto jest pytanieNo i na koniec hit. Odniosłem wrażenie, że ta turystka była święcie przekonana, iż pozytywny test oznacza, że jest zdrowa, i może jechać na wakacjeI właśnie po to ta gadka - konkluduje Kammel, apelując o noszenie maseczek. 

Wpis prezentera wywołał skrajne reakcje. Część osób zarzuciła mu wyolbrzymianie niebezpieczeństwa i szerzenie covidowej propagandy, ale Kammel był niewzruszony. Tym razem prowadzący "Pytania na śniadanie" postanowił nie kasować negatywnych komentarzy. 

Rozlicz PIT i przekaż 1 procent Fundacji Radia ZET

Sonda Radia ZET
####default####