Przemysław Kossakowski broni programu "To tylko kilka dni"
Przemysław Kossakowski zabrał głos w sprawie kontrowersyjnego programu "To tylko kilka dni", w którym celebryci spędzają czas z osobami niepełnosprawnymi, poznając ich życie codzienne. Pierwsze zapowiedzi programu spotkały się z dużymi zarzutami ze strony widzów. Ich zdaniem jest to nic innego, niż lansowanie się celebrytów na osobach niepełnosprawnych. Kossakowski ma w tej sprawie całkiem inne zdanie.
Przemysław Kossakowski jest dziś jednym z najpopularniejszych dziennikarzy i podróżników. Lubujący się w przekraczaniu granic, odkrywaniu tego, co nowe prezenter, ma na swoim koncie kilka ciekawych programów, w których często decydował się robić rzeczy kontrowersyjne. Na przykład w jednym z odcinków serii "Kossakowski: Inicjacja" pokazał swoją metamorfozę w gabinecie medycyny estetycznej, poddając się serii niekoniecznie przyjemnych zabiegów. Jednak to jego ostatni program wzbudził najwięcej sensacji. Mowa o serii "Down the Road", w której Kossakowski podróżuje z osobami z zespołem Downa, przeżywając z nimi chwile wzruszeń, emocji, jak i momenty porażek i smutków.
Zobacz także: Ewa Krawczyk i Andrzej Kosmala skomentowali wyznania Krzysztofa juniora. Padły mocne słowa
Przemysław Kossakowski staje w obronie programu "To tylko kilka dni"
Właśnie fakt, że Kossakowski ma na koncie program zrealizowany z osobami niepełnosprawnymi, popchnął go do tego, by zabrać głos w sprawie zapowiadanego formatu "To tylko kilka dni". Ma to być program, który w pozytywny sposób będzie burzył stereotypy na temat życia osób niepełnosprawnych. Zdaniem wielu komentatorów, w tym osób z niepełnosprawnościami, może to być kolejny format, w którym osoby takie będą odgrywać rolę drugoplanową obok celebrytów, na których skupi się cała uwaga.
"Dlaczego o sprawach dotyczących opieki wytchnieniowej nie można powiedzieć wyłącznie poprzez zobrazowanie życia osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów? Czy do tego naprawdę potrzebni są celebryci?" - pytała w komentarzu dla portalu WP aktywistka "Kasia Działa". "Pokazywanie w telewizji ludzi z niepełnosprawnościami jest jak najbardziej potrzebne, ale nie w formacie rozrywkowym, lecz edukacyjnym. Takim, dzięki któremu społeczeństwo dowie się, jak wygląda ich życie, z jakimi wyzwaniami muszą się mierzyć i czego tak naprawdę potrzebują" - zauważyła.
Jak widać, Przemysław Kossakowski ma całkiem inne zdanie. Na Instagramie opublikował długi post, w którym podkreśla, że kiedy zabrał się za realizację "Down the Road" wszyscy przestrzegali go przed tym pomysłem. Jak zauważa, krytyka tylko utwierdzała go w przekonaniu, że taki program zrobić trzeba. Twierdzi, że program "Down the Road", za który dostał Telekamerę, zmienił jego życie.
"Z chorobliwą fascynacją obserwuję to, co od kilku dni dzieje się wokół programu "To tylko kilka dni". To wyjątkowe doświadczenie, ponieważ doskonale pamiętam, w jaki sposób, trzy lata temu przestrzegano mnie przed angażowaniem się w ten dziwny projekt, o dziwacznym tytule "Down the Road"" - napisał. Zauważył, że obecnie krytycy mówią dokładnie to samo: "że to bardzo zły pomysł, że to bardzo zły tytuł i że będę się mierzył z zarzutami, że robię karierę na ludziach z niepełnosprawnościami, że zabieram głos w sprawach, o których nie mam pojęcia i że do tego na tym wszystkim zarabiam. Krótko mówiąc, będzie to potraktowane jak kolejna, celebrycka ściema" - wyjaśnił.
"Dlaczego aktorka Kurdej - Szatan, albo trener personalny Quczaj, nie mogą wziąć udziału w telewizyjnym projekcie, którego bohaterami są ludzie z niepełnosprawnościami a celebryta Kossakowski mógł? Dlaczego ich wejście w ten świat, podjęcie próby zrozumienia go i opisania swoim językiem, jest naganna? Dlaczego w końcu, oni nie mają prawa dać szansy samym sobie, zmienić swoje życie tak, jak stało się to moim udziałem?" - pyta Kossakowski.
Internauci mają jednak mieszane uczucia. Niektórzy rozumieją słowa Kossakowskiego, inni wskazują, że dziennikarz jest w błędzie, a program jeszcze bardziej podkreśli niepełnosprawności bohaterów, zamiast ukazać ich po prostu jako ludzi.
"Żywię do Pana i pańskiej pracy ogromny szacunek. Jednak pozwolę sobie wyrazić inne zdanie. Już założenia programu są zupełnie inne. W DtR jest jeden celebryta Kossakowski i kilkoro bohaterów. Od razu widać, kto tu będzie najważniejszy. Oni - wspaniali ludzie z zespołem Downa, zaś celebryta jest tylko, i aż, ich przewodnikiem. W programie "To tylko kilka dni" celebrytów jest wielu, a to zbyt mocno sugeruje, że ciężar obecności i ważności będzie spoczywał na celebrytach właśnie. Pana program pokazywał swoich bohaterów w działaniu, w trakcie zdobywania doświadczeń i podejmowania decyzji, czyli w trakcie bycia po prostu ludźmi. Ten drugi program skupi się tylko na opiece, podkreślając bardziej niepełnosprawność niż bycie człowiekiem. Mam szczerą nadzieję, że się mylę i ten nowy program będzie tak dobry, jak Pana. Ale póki co nie wygląda to dobrze" - pisze dobitnie internautka.
RadioZET.pl/AS