Magda Mołek odcięła się od kościoła. "Nie chcę mieć do czynienia z takimi ludźmi"
Magda Mołek podzieliła się trudną historią ze swojego życia. Dziennikarka w najnowszym wywiadzie ujawniła, dlaczego kościół nie odgrywa w jej życiu już żadnej roli. Padły mocne słowa. Okazuje się, że na decyzję wpływ miała przykra rodzinna historia.
Magda Mołek przez wiele lat związana była z telewizją TVN, w której była jedną z najbardziej lubianych prezenterek. Rok temu dziennikarka poinformowała o swoim odejściu i oddała się pracy w sieci - założyła swój kanał "W moim stylu", gdzie zaprasza gości i porusza wiele ważnych tematów społecznych, politycznych, czy kulturowych. W niedawnym odcinku w programie pojawiła się reporterka Justyna Kopińska, autorka książki "Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?". Był to więc odcinek silnie związany z religią, duchowością i kościołem katolickim, w którym nie mogło zabraknąć osobistych wyznań ze strony prowadzącej. Mołek opowiedziała o tym, dlaczego jest daleko od kościoła i ujawniła przykre wydarzenie z życia, które wpłynęło na jej decyzję.
Zobacz także: Syn Krzysztofa Krawczyka był zastraszany? Junior i Marian Lichtman ujawnili, kto za tym stał
Magda Mołek o odejściu od kościoła: "Nie chcę mieć do czynienia z takimi ludźmi"
W rozmowie z Kopińską Mołek przyznała, że choć pochodzi z rodziny katolickiej, to jednak nie chrzciła swoich dzieci i nie jest osobą praktykującą. Jak wyjawiła, wpływ na to miała przykra sytuacja z jej osobistego życia, a dokładniej postawa księdza, do którego rodzina dziennikarki udała się po śmierci jej ojca, by ustalić kwestie pogrzebu. Jak przyznała, jej ojciec umarł młodo, co skłoniło księdza do pytania o to, co było przyczyną śmierci i czy przypadkiem nie popełnił samobójstwa. Dla Mołek i jej mamy był to ogromny wstrząs.
"Nie chodzę do kościoła od 18. roku życia mniej więcej, ponieważ... Zastanawiam się, czy podzielić się tą historią, ale może podzielę się, bo to może być historia opowiadająca o tym, że może jest jakaś wspólnota doświadczeń w tym trudnym momencie. Zmarł mój ojciec, poszłyśmy z mamą do kancelarii na plebanię zgłosić ten fakt i poprosić o pogrzeb. Jednym z pierwszych pytań księdza, który zresztą przyjął nas w progu, w drzwiach, nie zaprosił do środka, była taka sugestia, że skoro ten człowiek, czyli mój ojciec, zmarł tak młodo, to czy on naprawdę zmarł naturalnie, czy jednak sobie coś zrobił? Ja doskonale ten moment pamiętam i ten człowiek, który nas wtedy przyjął, po prostu najpierw zapytał o to. Doszłam do wniosku, że nie chcę mieć do czynienia z takimi ludźmi, że to jest niepojęte. Nie potrzebuję takiego Kościoła" - zdradziła dziennikarka.
W rozmowie Mołek dociekała też, czy ludzie, wiedząc o tym, jak wygląda sytuacja w kościele, nie powinni w ramach sprzeciwu przestać posyłać dzieci do komunii, przestać chrzcić, czy też organizować kościelnych ślubów. Na koniec dodała, że grzechy, których dopuszczają się duchowni, już znajdują przełożenie na podejście wiernych do całej instytucji i na to, że młodzi ludzie coraz częściej od kościoła odchodzą.
"Czytając ostatnio wyniki dotyczące tego, jaki odsetek dzieci w Polsce uczęszcza na religię w szkołach, ja nie mam już żadnej wątpliwości, że nasze społeczeństwo się totalnie laicyzuje" - dodała optymistycznie.