Jacek Poniedziałek o uzależnieniach od narkotyków, alkoholu i seksu. Padły mocne słowa
Jacek Poniedziałek wydaje książkę "(Nie)Dziennik", w której rozlicza się z demonami z przeszłości. Aktor w ramach promocji został zaproszony przez Marka Sekielskiego do programu "Sekielski o nałogach". Poniedziałek opowiedział o uzależnieniu od alkoholu, narkotyków i seksu.
Jacek Poniedziałek w książce "(Nie)Dziennik" opowiada o uzależnieniach, z którymi się zmagał. Aktor nadużywał narkotyków, alkoholu oraz przygodnego seksu. O swoich demonach z przeszłości opowiedział w rozmowie z Markiem Sekielskim.
"Odurzanie się było sposobem odreagowania, ale też poradzenia sobie z napięciem. Napięcie, które występuje pomiędzy aspiracjami, karierą, a tym, jak postrzega się swój potencjał. (...) To mnie przeraziło, że podczas tych epizodów, mogę zabić. Mogę siebie zabić. Mogę wpaść pod tramwaj, skoczyć z wysokiego piętra, może stać się wszystko. Po wszystkim nie pamiętasz dosłownie nic. Wtedy postanowiłem, że muszę z tym skończyć. Nie tylko dlatego, że czułem się coraz gorzej. Wszystko zawalałem. Miałem umawiane wywiady i nie przychodziłem do studia, bo po prostu byłem nieprzytomny" - podkreślał aktor.
Zobacz też: Jacek Poniedziałek broni Kingi Dudy: "Czy nie jest to próba zmiany języka?"
Jacek Poniedziałek o uzależnieniach od narkotyków, alkoholu i seksu. Mocne słowa
Poniedziałek walczy też z uzależnieniem od seksu. Aktor po przeczytaniu zapisków, które zaczął tworzyć w Nowym Jorku biorąc udział w projekcie inspirowanym "Tajnym dziennikiem" Mirona Białoszewskiego zdał sobie sprawę z tego, jak wielki ma problem. Zresztą będąc w Nowym Jorku, nie stronił od przygodnego seksu, narkotyków czy alkoholu.
Seksoholizm, może nie skrajny, to jest coś, z czym się borykam (...) Odpalałem aplikację randkową i przez ten miesiąc czy półtora w Nowym Jorku miałem sporo partnerów, imprez, alkoholu, narkotyków. Bardzo dużo rzeczy się tam działo" - powiedział w rozmowie z Markiem Sekielskim.
Przeczytanie wstrząsających zapisków skłoniło aktora do zmiany swojego życia i podjęcia leczenia.
"Później przeczytałem te stare zapisy i złapałem się za głowę, bo tam był ciągle kac, pijany, naje*any, naćpany, przećpany, po imprezie. Tego było tyle... Właściwie każdy zapis, chociaż to nie było pisane codziennie, tylko co parę dni, to jest świadectwem upojenia (...) Wiedziałem, że mam problem już od dawna. Że przede wszystkim bardzo szybko się upijam, że pierwsze lampki wina właściwie wypijam duszkiem, żeby się od razu odciąć od napięcia, a potem już właściwie urywał mi się film bardzo często, co mnie przeraziło też. Miałem kilka epizodów urwanego filmu tak totalnie, na parę godzin. Nie słaniałem się i nie padałem na ryj, tylko funkcjonowałem. Rozmawiałem z ludźmi, kupowałem alkohol, w ogóle mieszałem wszystko, bo nie panowałem nad tym, płaciłem, nikt mnie nie oszukał, nikt mnie nie okradł. Nic złego się nie stało, ale mogło" - powiedział.
Jackowi Poniedziałkowi na co dzień pomaga terapia. Odstawił też alkohol i używki.
"Przestałem kopać się z koniem i ścigać ze wszystkimi w swojej głowie. Zacząłem coraz swobodniej i z większą tolerancją i przymrużeniem oka patrzeć na siebie i na swoje wady, których mam bez liku, jak każdy" - wyznał artysta.