Dzisiaj 8. rocznica śmierci Anny Przybylskiej. Wzruszające wspomnienia rodziny aktorki
Anna Przybylska zmarła 5 października 2014 roku. Niedługo fani aktorki będą mogli obejrzeć film dokumentalny o jej życiu. Zobaczymy w nim też wypowiedzi rodziny aktorki. Jak wspominają Anię?
Anna Przybylska zmarła 8 lat temu. W pamięci fanów zapisała się jako uśmiechnięta aktorka znana z takich hitów jak „Złotopolscy”, „Daleko od noszy” czy „Klub szalonych dziewic”. Ważnym elementem jej życia była rodzina. Jak wspomina ją partner, dzieci i mama?
Rocznica śmierci Anny Przybylskiej. Rodzina wspomina aktorkę
Niedługo nastąpi premiera filmu dokumentalnego o życiu Anny Przybylskiej. Wypowiadają się o niej jej znajomi i przyjaciele z branży oraz rodzina.
- Mieliśmy piękne życie, kochaliśmy się. Dała mi 3 piękne owoce naszej miłości – powiedział partner Ani, Jarosław Bieniuk, który wychowuje Oliwię, Szymona i Jana.
- Ona się ze mną żegnała. Powiedziała, że ona odchodzi – wspominała ostatnie chwile z mamą, Oliwia.
Niedawno Krystyna Przybylska udzieliła wywiadu magazynowi Viva!, w którym opowiedziała o relacji z córką.
- To było moje dziecko. Pamiętam, jak mówiła: „Mamo, u nas będzie inna kolejność”, kiedy tłumaczyłam, że najpierw odchodzą rodzice, a potem dzieci. Ona to czuła. (…) Nie chcę pamiętać jej z czasów choroby – wyznała.
Mama zmarłej aktorki przyznaje, że w pogodzeniu się ze śmiercią Ani pomagają jej wnuki.
- W dzieciach widzę Anię. Oliwka, mimo że przypomina dużo Jarka, to też jest to Ania. Widzę jej zachowania, uśmiechy. To cała Ania. Chłopcy są podobni, ale mają swoje oddzielne zainteresowania, a Oliwia poszła w ślady Ani. (…) Wnuki często przypominają mi Anię. To jest też dla mnie takie ukojenie. Nie mam córki, ale ta duża część jej jest w dzieciach.
Krystyna Przybylska nie może doczekać się premiery filmu o jej córce. Nie kryje zadowolenia z produkcji.
- Pokazali Anię śmiejącą się, nie żadną celebrytkę pozującą na ściankach. Zwykła Ania, najzwyklejsza. Jej marzenia, dzieci, rodzina. Ona zawsze rodzinę stawiała na pierwszym miejscu. I ta jej pedanteria. Chciałam, żeby ten film pokazał miłość, rodzinę. Ja Jarka bardzo lubię. Jest otwarty, komunikatywny. Wersja robocza, którą oglądałam, to prawdziwy dokument. Tam nie ma smutku, choroby i płaczu. Jest moja Anka, którą nazywałam trzepaczką. Taka roześmiana, rozgadana. Ania z krwi i kości – podsumowała.