Doda jeszcze raz o aferze ze Stępniem. "Jestem w złej kondycji psychicznej"
Doda jeszcze raz zabrała głos na temat niedawnej afery z Emilem Stępniem. W najnowszym wideo, jakie zamieściła na Instagramie, nie kryje nerwów. Chciałaby raz na zawsze odciąć się od obecnego jeszcze męża.
Dorota Rabczewska postanowiła jeszcze raz skomentować szokujące materiały, jakie przedostały się do sieci, na których ma być widać wiadomość, jakie Emil Stępień wymieniał z kobietami, oferując im pracę w jego filmach i rozwijanie ich kariery. W części z nich pojawiają się rozmowy o charakterze seksualnym. Choć wiadomości, jakie producent filmowy miał rzekomo wysyłać do potencjalnych aktorek jego filmów, wyciekły do sieci już prawie półtora tygodnia temu, to dopiero teraz sensacje pojawiły się w mediach.
Wcześniej Rabczewska skomentowała wiadomości przypisywane Stępniowi na łamach "Super Expressu". W komentarzu tym zaapelowała do kobiet, by umawiały się tylko na profesjonalne castingi, które odbywają się w obecności kilku osób za to odpowiedzialnych. Do swojego pierwszego komentarza Doda postanowiła dodać jeszcze kilka słów, które tym razem opublikowała na Instagramie.
Zobacz także: Odeta Moro trafiła do szpitala. Dziennikarka zdradziła, w jakim jest stanie
Dorota Rabczewska komentuje aferę z Emilem Stępniem. "Jestem w złej kondycji psychicznej"
Na InstaStories Rabczewska zaapelowała o to, by nie łączyć jej osoby z tym, co dotyczy jej obecnego nadal męża. Piosenkarka przyznała, że jest w słabej kondycji psychicznej.
"Chciałabym się raz na zawsze odciąć od tej całej sytuacji, która ma miejsce w internecie i tych pytań, które kierowana na moje ręce w związku z tym filmem, który krąży, mojego męża. Słuchajcie, ja naprawdę jestem w niezbyt dobrej kondycji psychicznej, a chciałabym wystąpić w sobotę dla moich fanów i na tym się skupić. Po to złożyłam papiery rozwodowe pół roku temu, żeby nie łączyć mnie z decyzjami życiowymi, prywatnymi mojego męża. Zresztą on sam stwierdził, by mnie z nim zawodowo nie łączyć. Już nie pracujemy razem, jak się okazało. Proszę was, nie chce brać za to odpowiedzialności. Nie mam siły" - wrzynała szczerze Rabczewska.
Sam Emil Stępień jak dotąd nie odniósł się do materiałów krążących w sieci.