Obserwuj w Google News

Anna Mucha wydała 700 złotych na obiad i jest rozczarowana. Ostrzega fanów

3 min. czytania
08.07.2021 13:05
Zareaguj Reakcja

Anna Mucha opublikowała w sieci długie InstaStory, w którym żali się, że obiad, na który wydała 700 złotych, był bez smaku. "Z czystej przyzwoitości" ostrzega fanów przed warszawskim lokalem.

Anna Mucha
fot. VIPHOTO/East News

Anna Mucha pochwaliła się niedawno w sieci wypoczynkiem innym niż wszystkie. Tym razem gwiazda i jej partner postanowili być "turystami we własnym mieście" i urządzili sobie... wycieczkę po Warszawie, połączoną z noclegiem w Bristolu. Spacerując Krakowskim Przedmieściem, para postanowiła skosztować owoców morza i udała się do okolicznego lokalu, słynącego z takich właśnie dań. Niestety, okazało się, że obiad okazał się klapą. Anna Mucha postanowiła pożalić się w sieci, że ostrygi, które im podano, były kompletnie bez smaku.

Aktorka, jak podkreśla, z czystej przyzwoitości ostrzega fanów przed wydaniem 700 zł w tym lokalu i proponuje, by zamiast tego, kupić bilet na pociąg do Krakowa i tam skosztować ostryg przyrządzonych jak należy, w sprawdzonej przez nią restauracji.

Zobacz także: Pytanie na śniadanie: Modelka oburzona rozmową w programie. Wytknięto jej "niedoskonałości"

Anna Mucha niezadowolona z obiadu za 700 zł. Ostrzega fanów

W długim InstaStory aktorka nie kryje żalu z powodu obiadu, który nie spełnił jej oczekiwań i nie dostarczył jej kubkom smakowym dostatecznych wrażeń. Gwiazda podkreśliła, że z czystej przyzwoitości musi o tym poinformować fanów, choć wie, że wielu osobom obiad za 700 złotych wydawać się może fanaberią, to jednak niektórzy, chcąc przeżyć własny "magic moment" mogą do tamtej restauracji trafić i się mocno rozczarować.

"Zwiedzania stolicy ciąg dalszy i rejonu Krakowskiego Przedmieścia (...). Potem poszliśmy na ostrygi, żeby było światowo i "na bogato". No to było na bogato. Zapłaciliśmy absurdalnie dużo w stosunku do jakości" - zaczyna Mucha. Przechodzi potem do lubianej przez siebie restauracji pod kierownictwem mistrza sushi Alona Thana, dodając, że jest drogo, ale "dostajesz wybitne dania i one są warte tej ceny" - mówi aktorka i omawia szczegóły obiadu, który nie spełnił jej oczekiwań.

"Dostaliśmy przystawki i dania główne, z których to przystawek jednej nie zjedliśmy, ponieważ była pozbawiona smaku i żadna" - żali się Mucha. "Do tego zamówiliśmy ostrygi, które były średnie" - ocenia aktorka. "To są problemy pierwszego świata" - dodaje siedzący obok Jakub Wons. Aktorka przyznaje po chwili, że rozumie ton kpiący z jej "dramatu", jednak tłumaczy dalej:

"Jeżeli ja mam do wydania 700 złotych na obiad, to za te 700 złotych ja mogę zjeść jak król" - dodaje i zauważa, że nie warto iść do restauracji, by zapłacić tyle za dania, które nie spełniają oczekiwań. Do tego, gwiazda "M jak miłość" ma za złe, że siedziała plecami do widoku ulicy.

"Nic nie miałam z tego Krakowskiego Przedmieścia" - powiedziała. Jakub Wons stwierdził, że cena ostryg była absurdalnie wysoka prawdopodobnie dlatego, że jedli w restauracji w prestiżowej lokalizacji. "Mimo tego że to było Krakowskie Przedmieście, to chodzi o to, żeby zjeść i żeby to było miarodajnie smaczne do wysokości rachunku" - dodał partner Muchy.

"Na kubku smakowym wylądowały dobre sążaki i reszta niestety bardzo przeciętna i bardzo słaba. Ostrygi były po prostu bardzo przeciętne, a ryba była przegotowana (...) I to jest rozczarowujące" - tłumaczyła aktorka.

Na koniec wyjaśniła, że wcale nie "poprzewracało się jej w d**ie":

"Mówię to nie dlatego, żeby opowiadać o tym, że mnie się w d**ie poprzewracało, bo jem ostrygi i sążaki, a ludzie nie mają co do garnka wrócić, bo to nie o to mi chodzi kompletnie. Chodzi o to, że jeśli ktoś będzie miał "magic moment" to nie w tej restauracji" - kończy zbulwersowana gwiazda. "To jest ku przestrodze" - podkreśla. "Jeśli opowiadam o dobrych lokalach, to muszę z pewnej przyzwoitości opowiedzieć również o swoich gorszych doświadczeniach, byście mieli szansę ich uniknąć" - kwituje.

####default####