Elton John omal nie umarł. Szokujące wyznanie muzyka: "Byłem 24 godziny od śmierci"
Elton John wyznał w swojej najnowszej książce, że omal nie umarł w 2017 roku przez rzadkie komplikacje po operacji raka prostaty. Legendarny muzyk musiał natychmiast przerwać trasę koncertową w Ameryce Południowej, skąd trafił w ciężkim stanie do szpitala w Londynie.
Elton John miał raka prostaty i omal nie umarł przez komplikacje
Elton John wyznał w swojej najnowszej książce autobiograficznej, że chorował na raka prostaty w 2017 roku. Choć operacja wycięcia nowotworu zakończyła się pomyślnie, pojawiły się jednak poważne komplikacje. Wszystko przez infekcję, której wokalista nabawił się w Ameryce Południowej.
Sytuacja była na tyle poważna, że Elton John przerwał koncertowanie i został natychmiast przetransportowany do słynnego szpitala Króla Edwarda VII w Londynie. Okazało się jednak, że placówka nie dysponuje odpowiednim sprzętem i nie jest w stanie pomóc artyście.
— Lekarze powiedzieli mojemu mężowi, że byłem 24 godziny od śmierci. Jeśli trasa koncertowa w Ameryce Południowej potrwałaby dzień dłużej, to byłbym martwy. Nie spałem całą noc i zastanawiałem się, czy umrę. W szpitalu modliłem się i prosiłem Boga: „Nie pozwól mi umrzeć, pozwól mi zobaczyć jeszcze moje dzieci, daj mi jeszcze nieco więcej czasu” — zdradził Elton John.
Lekarzom udało się jednak uratować legendarnego artystę. Po jedenastu dniach spędzonych w szpitalu Brytyjczyk został wypisany do domu, gdzie dochodził do siebie przez dwa miesiące.
— Miałem ogromne szczęście — dodał.
Elton John wrócił do koncertowania. Obecnie jest w trasie koncertowej „Farewell Yellow Brick Road”, którą oficjalnie żegna się ze sceną. W październiku i listopadzie pojawi się w największych miastach Stanów Zjednocznych i Kanady. W kolejnych miesiącach ma zaplanowane koncerty także w Australii, Nowej Zelandii i Europie.
RadioZET.pl/Guardian/PK