Beata Kozidrak nagle przerwała koncert. Przesądziły kwestie bezpieczeństwa
Beata Kozidrak długo czekała na ten moment. Na niedzielę zaplanowany był jej koncert we Wrocławiu - pierwsze od miesięcy takie spotkanie z fanami. Niestety, wydarzenie nagle musiało zostać przerwane, kiedy nad zebraną publicznością zaczęła się burza.
Beata Kozidrak, jak i wielu innych artystów, przez długie miesiące czekała na to, by móc spotkać się z fanami na jednym ze swoich koncertów. Pierwszy koncert po przerwie spowodowanej m.in. pandemią, odbyć się miał we Wrocławiu w minioną niedzielę. Ekipa dotarła, artystka stanęła na scenie i zaczęła śpiewać swoje największe hity. Publiczność, która tego dnia dopisała, była zachwycona. Niestety, w pewnym monecie konieczne było przerwanie występu.
Początkowo zdezorientowani fani nie do końca wiedzieli, co się stało, jednak o zakończeniu występu przesądziły względy bezpieczeństwa, bowiem choć początkowo pogoda dopisywała, potem zerwał się gwałtowny wiatr, zapowiadający burzę. Porywy zerwały foliowy dach, chroniący zespół przed deszczem. Organizatorzy zdecydowali się przerwać koncert.
Zobacz także: Sławomir milionerem? Tyle miał zarobić na przeboju "Miłość w Zakopanem"
Beata Kozidrak tłumaczy nagłe zakończenie występu
Beata Kozidrak w związku z niespodziewaną sytuacją zamieściła na Instagramie krótkie oświadczenie dla fanów. Jak przekonuje piosenkarka, koncert, mimo świetnej atmosfery, musiał zostać przerwany w trosce o bezpieczeństwo jej fanów. Wokalistka nie ukrywa, że dla niej sytuacja ta była bardzo przykra.
"Z powodu gwałtownej burzy organizatorzy podjęli decyzję o przerwanie koncertu we Wrocławiu. To wszystko dla naszego wspólnego bezpieczeństwa. Jest nam bardzo przykro, bo atmosfera była fantastyczna. Dziękujemy i do zobaczenia" - napisała Kozidrak.
Sądząc po zdjęciach i filmikach z koncertu, pogoda tego wieczoru rzeczywiście dosłownie przegoniła widzów pod jakiekolwiek schronienie.