Morderstwo Sharon Tate. Historia, która wstrząsnęła Hollywood [GALERIA]
Do morderstwa Sharon Tate, żony Romana Polańskiego, doszło w nocy z 8 na 9 sierpnia 1969 roku. Właśnie mija 52 już rocznica tego makabrycznego wydarzenia, które wstrząsnęło Hollywood.
-
-
- 6 Zobacz
Sharon Tate i Roman Polański poznali się w 1966 roku w Londynie, gdzie obydwoje szaleli w nocnych klubach i korzystali z uroków wielkomiejskiej rozrywki. Wkrótce dość znany już polski reżyser zaangażował aktorkę, której kariera dopiero się rozkręcała, do jednego ze swoich filmów. Choć początkowo tych dwoje wcale nie miało się zbyt ku sobie, kilka miesięcy na planie wystarczyło, by połączyło ich płomienne uczucie. Wkrótce przeprowadzili się do USA, gdzie Polański kręcił swój kolejny film. W tym czasie zamieszkali w willi, wynajętej od kalifornijskiego producenta muzycznego Terry'ego Melchera. Tate była już w ciąży. Pech chciał, że Melcher miał wcześniej okazje spotkać się z Charlsem Mansonem, założycielem sekty "Rodzina", odpowiedzialnej za późniejsze morderstwo Tate i jej przyjaciół.
W nocy z 8 na 9 sierpnia 1969 roku czworo członków sekty Mansona wkroczyło do posiadłości wynajmowanej przez Polańskiego i jego żonę, a następnie brutalnie zamordowali Tate i goszczących u niej przyjaciół. Historia ta wstrząsnęła całym Hollywood.
Zobacz także: Jane Withers nie żyje. Aktorka znana ze słynnego filmu Disneya miała 95 lat
52. rocznica morderstwa Sharon Tate
Jak wynika z ustaleń śledczych, członkowie sekty "Rodzina", założonej przez Mansona, nie mieli zadania uśmiercenia konkretnych osób. Chodziło po prostu o "ukaranie" wspomnianego już Terry'ego Melchera, właściciela posiadłości i producenta muzycznego, który nie chciał wydać twórczości Mansona. Choć cała zbrodnia nie została nawet szczególnie przemyślana ani zaplanowana, przez długi czas śledztwo tkwiło w martwym punkcie i ani trochę nie zbliżano się do rozwiązania zagadki brutalnego mordu. Wszystko wyszło przypadkiem, kiedy jedna z osób, biorących udział w morderstwie, będąc w więzieniu - całkiem z innego powodu - przechwalała się, że to ona ma współudział w zabiciu żony Polańskiego. W ten oto sposób cała czwórka została pojmana, a zagadka została wyjaśniona.
Jej rozwiązanie pomogło mieszkańcom Los Angeles wrócić do normalności, bowiem od momentu tragedii ludzie obawiali się o swoje bezpieczeństwo. Polańskiego z kolei osądzenie złoczyńców uratowało do paranoi, w którą popadał. Przez cały czas tropił możliwe motywy zbrodni i podejrzewał o to wszystkich dookoła, nawet najbliższych. Właśnie mija 52. rocznica tego zdarzenia.