Obserwuj w Google News

Małgorzata Walewska w szokującym wyznaniu. Mogła umrzeć w trakcie występu? "Ostatnie przedstawienie"

2 min. czytania
30.05.2022 11:45
Zareaguj Reakcja

Małgorzata Walewska zdecydowała się na szczere wyznanie. Okazało się, że przed jednym z występów gwiazda "Twoja twarz brzmi znajomo" myślała, że umrze. Artystka występowała na scenie z założonym wenflonem.

Małgorzata Walewska
fot. screen: YouTube / Polsat

Małgorzata Walewska to jedna z najpopularniejszych i najbardziej uznanych polskich artystek operowych, która może pochwalić się licznymi sukcesami na arenie międzynarodowej. Swoim głosem zachwycała widownie najbardziej prestiżowych teatrach operowych, występowała między innymi w Nowym Jorku, Madrycie, Rzymie czy Londynie. Talent Walewskiej mogliśmy podziwiać w "Carmen", "Samsonie i Dalili", "Trubadurze", "Damie pikowej" czy "Goplanie". Występowała z takimi legendami jak Luciano Pavarotti czy Placido Domingo, a tygodnik "Times" uznał ją za jedną z gwiazd, które "oświetlają Polsce drogę w następne tysiąclecie".

Artystka zyskała także ogromną popularność jako osobowość telewizyjna dzięki udziałowi w programie " Twoja twarz brzmi znajomo". Jako jedyna jurorka ocenia występy od pierwszej edycji muzycznego show. Uczestnicy liczą się z jej fachowymi ocenami, a wśród widzów zyskała dużą sympatię. Nic dziwnego, że fani interesują się nie tylko zawodową karierą, ale także życiem prywatnym 56-latki. 18 maja na rynku ukazała się książka "Małgorzata Walewska. Moja twarz brzmi znajomo", w której gwiazda w rozmowie z Agatą Ubysz opowiada swoją historię. Nie pominęła w niej także momentów naprawdę dramatycznych.

Redakcja poleca

Małgorzata Walewska mogła umrzeć na scenie? Dramatyczne wyznanie jurorki "Twoja twarz brzmi znajomo"

Małgorzata Walewska we wspomnieniach cofnęła się między innymi do dramatycznego momentu, kiedy nie była pewna, czy uda jej się przeżyć występ. Miała zostać wyprowadzona na scenę, a pod jej ubraniem został ukryty wenflon.

- Muszę wam się przyznać, że jak leżałam za kulisami i myślałam, że to jest to ostatnie przedstawienie, jakie zaśpiewam w życiu to przeszła mi przez głowę taka myśl, że to jest zupełnie niezgodne z librettem, żeby umrzeć w Carmen w pierwszym akcie (...) Cztery lata szukano, co mi jest, jak się okazało, to wtedy przeszliśmy do leczenia. Cztery miesiące trwało leczenie (...) Muszę państwu powiedzieć, że borelioza ma wiele oblicz. Mnie się rzuciło na serce, konkretnie na system przewodzenia. Dzięki temu, że serce miałam zdrowe, to udało mi się z tego wyjść - opowiadała.

ZOBACZ TAKŻE:  Polskie gwiazdy, które są nieuleczalnie chore [GALERIA]

Okazuje się, że artystka chciała wystąpić nawet tuż przed porodem, ostatecznie jednak zdecydowała się na rezygnację.

- Ja pamiętam, że jeszcze w grudniu (Alicja urodziła się 20 stycznia) miałam śpiewać koncert w Zabrzu z Placidem Domingiem. Oglądałam ten koncert w telewizji, nogami do góry, i sobie myślałam: "dobra to jednak była decyzja, że nie śpiewam, bo mógłby Domingo przyjmować poród - wspominała.

Walewska, jak widać, jest nie tylko niezwykle uzdolniona, ale także bardzo ambitna i oddana zawodowej karierze.

####default####